18 stycznia 2011 roku moje życie nabrało nowego - cudownego znaczenia.
Blog > Komentarze do wpisu
Po długim milczeniu
Odzywam się...bo nie mam z kim o tym porozmawiać...mogłabym z mężem, ale nie chcę, żeby i On był smutny.
Dziś mija rok, kiedy przeżyliśmy koszmar. Już rok - a ja pamiętam wszystko jakby było to wczoraj. Słowa lekarza - szybki przyjazd do szpitala - zmiana szpitala - i tygodnie oczekiwania.
Jednak nie pogodziłam się z tym, że musieliśmy stracić to dziecko.

Jest mi bardzo smutno. Mężuś to zauważył, ale wymigałam się z tłumaczeń i wyjaśnień.

Owszem, staramy się o drugie dziecko, ale bez jakiegoś szalonego ciśnienia. I z jednej strony bym chciała, a z drugiej boję się - boję się, że trzeci raz też pójdzie coś nie tak.
Boję się nawet zrobić teraz test ciążowy - bo boję się, że historia może się powtórzyć.

Chce mi się płakać :(
piątek, 14 maja 2010, mazarina