18 stycznia 2011 roku moje życie nabrało nowego - cudownego znaczenia.
Blog > Komentarze do wpisu
I już wakacje
Przez kilka dni po powrocie do domu czułam się fatalnie. Już myślałam, że wrócę do szpitala. Jednak wytrzymałam. Wyniki spadały. Na ostatnim usg wyszło tylko, że miałam mały krwiak przy jajniku. Ostatnie wyniki krwi wykazały 3,28, więc mieszczę się już w normie. Za dwa tygodnie powtórka krwi i usg.
Gdy poczułam się już lepiej, zaczęliśmy planować remont łazienki. Zaczęliśmy go w poniedziałek. Zbiegło się to akurat z moim powrotem do pracy.
Dzieciaki przywitały mnie bardzo mile - dziewczyny wyściskały, a jeden uczeń powiedział, że stęsknił się za moim głosem :)
Jednak po tak długiej absencji powrót do obowiązków był męczący - a roboty jest dużo przed zakończeniem roku szkolnego.
Wracałam do domu, w którym króluje sajgon :) Taki stan rzeczy potrwa jeszcze przez tydzień. Później generalne porządki i będzie można odpocząć. Chcielibyśmy gdzieś wyjechać, ale zobaczymy, jak będziemy stać z kasą. Do wydatków dochodzą jeszcze moje zęby - wreszcie będę miała zdejmowany aparat.

I tak zajęliśmy się czymś, żeby nie rozpamiętywać o tym, co nas spotkało. Choć temat powraca, ale staramy się myśleć pozytywnie. Najważniejsze, że udało mi się z tego wyjść cało i że mamy wzajemnie wsparcie w sobie.
niedziela, 21 czerwca 2009, mazarina
Komentarze
2009/06/22 11:19:21
"temat powraca, ale staramy się myśleć pozytywnie: - tak trzymać! Pozdrawiam.
-
2009/06/23 15:18:28
Pewnie, w końcu i do Was uśmiechnie się szczęście.....trzeba nie rozpamiętywać tylko zyć do przodu....